- The Sims
- Lista newsów
- Bączymordowie!
2010-07-09 09:00:00
Bączymordowie!
Autor: uuq

Witam państwa bardzo serdecznie! Nazywam się Anna Mirek i jestem dziennikarką telewizji NiewieszTV. Zaledwie miesiąc temu wszyscy byliśmy pogrążeni w smutku z powodu strasznych wydarzeń w mieście Plurgol. Piękne miasto pełne radosnych, pozytywnie nastawionych do życia simów, spłonęło w wielkim pożarze, który na zawsze zapisze się w pamięci mieszkańców. Spłonęło wszystko, miasto zniknęło z powierzchni ziemi. Dzięki państwa pomocy wiele domów i instytucji zostało już odbudowanych, jednak niektórym dopisało większe szczęście w obliczu tragedii. Mam tu nam myśli rodzinę Bączymordów.
Państwo Jan i Maria Bączymordowie mieszkali na wsi, niedaleko miasta Plurgol. Dzień przed pożarem postanowili przekazać dzieciom ich wieloletnie oszczędności. Postanowili zrobić im niespodziankę i pojechać do nich następnego dnia. Niestety, ich bliscy stracili domy w obliczu katastrofy i do niespodzianki nie doszło. Postanowili więc sprzedać rodzinną posiadłość na wsi i wybudować dom w Plurgol, a następnie zamieszkać w nim wraz z wszystkimi.
Sprawdźmy, jak się miewają oraz podejrzyjmy sobie ich nowy dom. Zadajmy również kilka pytań. Nie traćmy czasu, jedźmy do Bączymordów! Do Plurgol!
Zbliżamy się już na miejsce. Z daleka widać całkiem spory dom, plac zabaw... i wielkie drzewa! Jestem niezwykle ciekawa, jakie sekrety skrywa ten budynek. Mam nadzieję, że za chwilę się dowiem. Coraz bliżej. Stąd widzę też piękny ogród i dziecko bawiące się na placu zabaw. Przyjaźnie wyglądająca staruszka idzie w jego kierunku krzycząc coś. Nie jestem pewna, ale chyba woła ich na obiad. Mm, może się załapię :D!
No ok, czas rozpocząć naszą relację. Z Panią Marią umówiłam się na 14:00, więc jestem trochę za wcześnie. No cóż, może mnie nie pogoni. Wysiadam.
AM: Dzień dobry Pani Mario! Przepraszam, że jestem tak wcześnie, ale wprost nie mogłam się doczekać naszego spotkania. Bardzo ciekawi mnie Pani rodzina oraz ten dom :).
MB: A dzień dobry dziecko :)! Jaka tam Pani Maria, Maryś jestem. No i nic nie szkodzi, właśnie jemy obiad, zapraszam serdecznie!
AM: Nie, dziękujęm nie jestem głodna :). Mogłabym rozejrzeć się tu trochę sama, zrobię kilka zdjęć, w tym czasie będzie Pani mogła spokojnie zjeść obiad.
MB: Maryś! Żadna Pani. No nalegam. Dziecko, ty taka szczuplutka, a ja pysznego rosołu nagotowałam!
AM: Naprawdę dziękuję. Smacznego życzę :)!
MB: Dziękuję, dziękuję! W taki razie zapraszam do ogrodu, ja prędziutko zjem i zaraz do ciebie przybiegnę. Chwileczka, naprawdę!

Zostałam sama. Pani Maria, a właściwie Maryś to bardzo pogodna i przyjazna kobieta. Chciałabym już poznać resztę rodziny. Tymczasem zwiedźmy co nieco ;).
Jak widzimy, jest to dwupiętrowy budynek, z tarasem i pięknymi kwiatami przy drzwiach wejściowych :). Rośnie tu także ogromna palma, podejrzewam, że sprowadzona została z samej Al-Simhary. Ścieżka prowadzi nas do stawu, nad którym wznoszą się dumnie wspaniałe drzewa. Przyjrzyjmy się mu z bliska.
Jeej, jak tu pięknie! Naprawdę żałujcie państwo, że nie widzicie tego na żywo. Cudowny widok. Piękne kwiaty, krzewy, wielkie drzewa i wreszcie staw. Naprawdę tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć! Widzę również dwoje ludzi za domem. Chyba w coś grają. Czyżby nie smakował im rosół Maryś :D?

Nad samą wodą znajduje się niewielki plac zabaw o podstawowym wyposażeniu. Miły dodatek do ogrodu :). Nie wiem jak państwa, ale mnie w dalszym ciągu zachwyca staw, widoczny tutaj z nieco innej perspektywy. O, widzę Maryś, czas na rozmowę!
MB: Już jestem, dziecko. Przepraszam, że musiałaś czekać.
AM: Nie szkodzi, naprawdę :). Rozejrzałam się trochę i jedyne co mogę powiedzieć – wow! Piękny dom, cudowny ogród. Tu jest wspaniale!
MB: Oj tam, kilka cegieł, trochę roślinek i coś tam jest. Ale dziękuję oczywiście. Chcesz dziecinko obejrzeć od razu dom, czy przedstawić ci moją familię?
AM: Bardzo chciałabym poznać Pani rodzinę, na dom jeszcze przyjdzie czas :).
MB: Dobrze, więc chodź za mną.
MB: To mój mąż, Janeczek. Janeczku, przerwij na chwilę to łupanie i pokaż się pani dziennikarce. No więc pasją Janeczka jest rzeźbiarstwo i na tym zarabia. Najbardziej lubi rzeźbić w lodzie, choć nie pogardzi niczym. Jesteśmy małżeństwem już bardzo długo. W zeszłym roku obchodziliśmy 50-lecie. Jesteśmy bardzo szczęśliwym i zgodnym małżeństwem :).
MB: To moja wnuczka, eee.. ma na imię Pawełek. Jakiś niekompetentny lekarz pomylił jej płeć, gdy się urodziła, a że bardzo szybko nadaliśmy jej imię nikt nie zdążył zauważyć pomyłki. Do tej pory próbujemy to zmienić, ale w ratuszu odmawiają nam tego, jak tak można! Rodzina i przyjaciele mówią do niej Monisia i tego się trzymajmy ;). Mama Monisi, Zosieńka, córeczka moja kochana, stale podróżuje, toteż nie mogę ci jej przedstawić. Samotnie wychowuje dziecko, gdyż jej mąż, którego poznała w Al-Simharze, zaginął badając tamtejsze piramidy. Do tej pory go szuka i ma nadzieję, że go znajdzie. Ech.. biedna Zosieńka, los jej nie oszczędza.
MB: A to moja synowa, Kazia. Gdy usłyszała o tym, że nie chcą zmienić imienia dla Monisi, postanowiła, że podejmie karierę polityczną i doprowadzi ich tam do porządku. No i dąży do tego, żeby w końcu dziecko przestało cierpieć. Złota dziewczyna, nie wiem co ona widzi w tym moim Waldusiu, bo to leń śmierdzący. Zaraz ci go zresztą przedstawię!
MB: No więc to jest właśnie Walduś, choć nie lubi jak się tak do niego zwracam. Waldku, zostaw ten telewizor, nie widzisz, że mamy gościa? Jest bezrobotny, jego ulubione zajęcie to oglądanie telewizji i żłopanie Szubra, szkoda gadać! Dobrze chociaż, że znalazł sobie kogoś takiego jak Kazia, ta to wie, jak z nim postępować! Złota dziewczyna, powiadam, złota!
MB: Kazia z Waldusiem mają dwójkę chłopaków. Nikt nie może uwierzyć, że to bliźniaki! Są zupełnie inni. Wojtuś uwielbia muzykę, dużo ćwiczy, a Pietrek to chucherko, tylko by w książkach siedział! Jedyne, co mają wspólnego to to, że obydwaj są typami samotników. Fajne z nich chłopaki :)! MB: To już wszyscy. AM: Została jeszcze Pani!
MB: No więc ja jestem Maryś, kocham kwiaty, dlatego ogrodnictwo to moje główne zajęcie. Poza tym zajmuję się domem i pomagam dzieciom w wychowaniu wnuków. Co ja tu będę o sobie gadać ;). Zapraszam do obejrzenia domu, już bez zbędnych komentarzy.
MB: To nasz salon, gdzie naszym ulubionym zajęciem są gry video, czytelnia, z której korzysta głównie Janeczek oraz schody na górę, gdzie za chwilę pójdziemy. Tymczasem zapraszam do kuchni i jadalni.
MB: Kuchnia jest dosyć niewielka, wchodzimy do niej kamiennym łukiem, który widać na zdjęciu jadalni. Jadalnia zaś znajduje się w tym samym pomieszczeniu, co salon, jest jednak w takiej jakby „wnęce”.
MB: Tu mamy łazienkę, z niej przechodzimy do pralni, gdzie akurat moi chłopcy próbują coś zdziałać :).
MB: Na pierwszym piętrze znajdują się pokoje dzieci i taras. Po kolei: przedpokój, pokój Wojtusia, pokój Pietrka, pokój Monisi (niedawno strasznie urosła, trzeba zrobić remont!) i taras.
MB: Drugie piętro to sypialnie starszej części mieszkańców. Pierwsza należy do Kazi i Waldusia, druga do mnie i Janeczka, a trzecia do Zosieńki, która niestety jest teraz w Al-Simharze. MB: To by było na tyle chyba. AM: WSPANIAŁY dom! Naprawdę zazdroszczę państwu tutaj mieszkać. Otoczenie jest przepiękne, pomieszczenia również bardzo fajnie urządzone. Ma Pani wspaniałą rodzinę, życzę powodzenia w sprawie Monisi i męża Zosieńki. Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas. Czy na zakończenie mogłabym jeszcze zrobić kilka zdjęć domowi w nocy? A może rodzinne zdjęcie? MB: Cała przyjemność po mojej stronie. Oczywiście, już wołam wszystkich :)!
AM: Dziękuję raz jeszcze i mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy, gdyż jest Pani wspaniałą kobietą. Do widzenia :)! MB: Trzymaj się, dziecko. Do widzenia :).
Ja też już się z państwem żegnam. Mam nadzieję, że zarówno dom, jak i rodzina Bączymordów podobała się wam tak jak mi. Dziękuję za obejrzenie relacji i zapraszam do NiewieszTV po więcej :)! Specjalnie dla państwa, Anna Mirek








































